Czasami jako rodzice wykonujemy wiele małych kroków, nie zawsze wiedząc, dokąd dokładnie nas zaprowadzą. Czasem spotykamy się z niezrozumieniem, czasem z krytyką. A potem przychodzi moment, który pokazuje, że było warto.
Tak właśnie było u mnie w tym tygodniu.
Moja córka Nellie ma 17 lat. Zawsze była wychowywana dwujęzycznie. Od pierwszych dni jej życia stosowałam metodę OPOL – One Parent One Language. Każdy z rodziców mówi do dziecka w swoim języku. Ja zawsze mówiłam do moich córek po polsku, ich tata po niderlandzku.
Nie zawsze było łatwo.
Często spotykałam się z niezrozumieniem ze strony bliskich osób. Dla niektórych było wręcz brakiem szacunku, że mówię do dzieci po polsku, skoro mieszkamy w Holandii. Padały pytania:
„Dlaczego nie mówisz do nich po niderlandzku?”
„Przecież dzieci będą miały problem w szkole.”
„Po co im polski?”
A ja miałam tylko jeden cel.
Chciałam, żeby moje córki były w 100% dwujęzyczne.
Dlaczego język ojczysty jest tak ważny
Studiując język niderlandzki i szkoląc się w tematyce dwujęzyczności, wiedziałam jedno:
silny język ojczysty pomaga w nauce kolejnych języków.
Dziecko, które dobrze opanuje pierwszy język, dużo łatwiej uczy się następnych. Struktury językowe, rozumienie gramatyki, słownictwo – to wszystko buduje fundament.
Dlatego od początku było dla mnie jasne:
w domu mówimy po polsku i niderlandzku
język polski musi być rozwijany tak samo poważnie jak niderlandzki
dzieci muszą umieć czytać i pisać w obu językach
Polska szkoła – ale nie sobotnia
Moje córki – Nellie i Emilia – uczyły się również w polskiej szkole.
Ale nie w typowej szkole sobotniej.
Jako nauczyciel języka polskiego zapisałam je do stacjonarnej polskiej szkoły w Polsce, w której uczestniczyły w zajęciach online przez cały rok.
Podczas gdy ich rówieśnicy bawili się na podwórku, moje córki często siedziały przy komputerze na lekcjach języka polskiego.
A podczas wakacji… zdawały egzaminy w Krakowie.
To była długa droga. Wymagała pracy, konsekwencji i czasem wyrzeczeń.
Ale dziś wiem, że było warto.
Moment, który wzruszył mnie najbardziej
Kilka dni temu Nellie przyszła do mnie i pokazała film.
Na nagraniu mówiła płynnie w kilku językach.
Słuchałam jej i… miałam łzy w oczach.
Moja 17-letnia córka mówi płynnie w:
polskim
niderlandzkim
angielskim
niemieckim
francuskim
rosyjskim
A dodatkowo uczy się jeszcze łaciny.
Potrafi mówić, czytać i pisać w tych językach.
Ze mną rozmawia wyłącznie po polsku.
Ze swoim tatą po niderlandzku.
Ze swoim chłopakiem… po rosyjsku.
Uwielbia język niemiecki, a w kwietniu będzie zdawała egzamin Cambridge English na poziomie C1.
Patrząc na nią, wiem jedno.
Jest prawdziwą poliglotką.
Kim jest poliglota
Poliglota to osoba, która mówi w wielu językach.
Najczęściej przyjmuje się, że poliglota zna co najmniej 4–5 języków na poziomie komunikatywnym lub wyższym.
U dzieci wychowanych w środowisku wielojęzycznym jest to znacznie bardziej naturalne, niż wielu osobom się wydaje.
Metoda OPOL – dlaczego działa
Metoda OPOL (One Parent One Language) polega na tym, że:
jeden rodzic zawsze mówi w jednym języku
drugi rodzic w drugim języku
dziecko naturalnie przypisuje język do osoby
Dzięki temu dziecko:
nie miesza języków
uczy się ich naturalnie
traktuje oba języki jako „normalne”
To nie jest nauka jak w szkole.
To codzienne życie w dwóch językach.
Słowo do rodziców emigrantów
Bardzo często słyszę pytanie:
„Jak moje dziecko nauczy się niderlandzkiego, jeśli w domu będziemy mówić po polsku?”
Odpowiedź jest prostsza, niż myślisz.
Dziecko nauczy się języka kraju, w którym żyje – w przedszkolu, w szkole, od rówieśników.
Ale języka ojczystego nikt mu nie da – tylko Ty.
Dlatego najważniejsze jest jedno:
dbaj o język ojczysty swojego dziecka.
Jeśli dziecko dobrze zna pierwszy język, drugi, trzeci czy czwarty przyjdą znacznie łatwiej.
Historia mojej Nellie jest tego najlepszym przykładem.